- Chodź na środek,
ty, ty w czerwonym! Jak się nazywasz?
- Kinga, proszę pana.
- Powiedz coś o sobie.
- Hmm... Trudno jest mówić o sobie, nieprawdaż?
-Ty, nie wydurniaj mi się!
- Proszę pana, ale co ja mogę powiedzieć?! Że bardzo
chciałabym być aktorką, a, że zamiast zaprezentować jakiś występ, mam
„powiedzieć coś o sobie”. Niech pan pomyśli- aktorka ma małe pole do popisu w
takim castingu... Mówiłam mamie, żeby pojechać gdzieś indziej, tutaj marnuję
tylko czas, na aroganckie jury!
W biegu krzyknęła
jeszcze „zapamiętam to sobie!”. Jednak- jury się to spodobało. Jeden z trzech
oceniających osób, pobiegł za Kingą. Dogonił ją przy wejściu, gdzie zmarznięta
czekała już na mamę.
- Poczekaj!
- Po co? Przecież nic ciekawego nie pokazałam...
- I właśnie to było świetne.
- Yyy... Co wy macie za jury? Poza tym- jak ja wyglądam! Za
gruba jestem do telewizji..
- Photo-shop się nie przyda, jesteś w sam raz! Jutro po
południu zadzwonię do ciebie, kiedy spotkamy się, żeby podpisać umowę.
Kinga nie zdążyła
nic powiedzieć, bo ten koleś zniknął za rogiem, a jej mama właśnie przyjechała
i w mgnieniu oka znalazła się w cieplutkim, milutkim samochodzie.
Wieczorem, gdy
bohaterka była już w domu, usiadła w swoim pokoju. Myślała. Myślała sobie, że
to wszystko stało się tak szybko, nie mogła uwierzyć w to co się stało. A
jednak. Miała pokój na poddaszu, wielkie okno, a jako, że było bardzo późno,
gwieździste niebo otulało jej pokój. Powiedziała cichutko, prawie w myślach:
- Teraz wszystko będzie od nowa... Przynajmniej tak mi się wydaje...
Szczere. A tak wgl to który to blog??
OdpowiedzUsuńNie liczyłam :D
UsuńNo,no supcio ;-D
OdpowiedzUsuń