piątek, 3 maja 2013

Rozdział 2: Same szczęśliwe informacje

 Och ta pogoda! Przez nią z nudów piszę... Może spodoba Wam się druga część przygód Kingi. Zapraszam do lektury :)

 Kinga zasnęła późno, bardzo późno jak na piętnastoletnią dziewczynę. Tutaj warto opisać jej ciekawy wygląd. Kruczoczarne włosy, których długość sięgała czterech liter, okalały bladą, trójkątną twarzyczkę. Miała zielone, uważne oczy, których wiele osób się bało. Dość mały nos i średniej wielkości usta. Słowem, można powiedzieć- ideał!
 Figura Kingi, jej zdaniem była okropna. Uważała się za największego wieloryba, choć była szczupła. Nawet za szczupła.
 Bohaterkę obudził donośny budzik. Nie chciała wstać do czasu, gdy przypomniała sobie o wczorajszym zdarzeniu. Powoli usiadła na łóżku, wyłączyła głośny budzik, który tak niegrzecznie przeszkodził jej w spaniu. Wstała, ubrała się. Zeszła na dół, ponieważ poczuła okropny, „przeszywający” głód. Od progu kuchni przywitała ją rozradowana mama.
- Kinga! Cześć słonko, co zjesz? Zaproponowałabym ci jajka. Na twardo, miękko, smażone, a może omlet?
- Hej mamo. A wiesz, jestem tak głodna, że zjadłabym konia z kopytami! Niech będą te na twardo. Co u ciebie?
- Wszystko dobrze, czemu pytasz?- mama była jak szybka we wszystkim co robiła, że Kinga zaczęła się o nią martwić.
- Jakoś dziwnie się zachowujesz...- rzekła- na pewno wszystko OK.?
- Tak, ale bardzo się cieszę. Zgaduj dlaczego. Są dwa powody, jednym z nich jest twoja osoba.
- Hmm...Casting...?- spytała niepewnie.
- Tak córeczko!- mama cieszyła się jeszcze bardziej.- A to drugie? Wątpię abyś zgadła, ale dawaj!
 Kinga po długim zastanowieniu, powiedziała to, na czym mamie najbardziej zależało.
- Masz pracę mamo?
 Mama bohaterki nałożyła jej właśnie świeżo ugotowane, jeszcze ciepłe jajko.
- Zgadłaś!
 Obydwie zaczęły podskakiwać z radości. Nie mogły się opanować. Radość trwała długo do czasu, gdy Kinga powiedziała:
- Mamo, nie chcę się skarżyć, ale to jajko jest już zupełnie zimne...
 Obydwie spojrzały na jajko, potem na siebie i wybuchły głośnym śmiechem.
 Kinga zjadła, podziękowała i poszła do łazienki. Umyła się, zęby i pokremowała twarz, po czym wolnym krokiem poszła do pokoju. Czytała sobie książkę, słuchając muzyki i myślała. Czas bardzo szybko zleciał, bo nawet nie zdążyła się obrócić i mama pukała z informacją, że zrobiła już obiad i zaprasza do stołu.
 Kinga wyjęła słuchawki z uszu, odłożyła książkę na półkę i zbiegła na dół, do kuchni. Już schodząc po schodach, poczuła piękny zapach zapiekanki warzywnej. Chwilkę później siedziała przy stole i mama podała jej obiad. Zjadła, delektując się każdym kęsem, ponieważ bardzo lubiła ową potrawę. Ledwo wstała od stołu i zadzwoniła jej komórka. Trzęsły jej się ręce, ale odebrała:
- Cześć.
- Hej Kinia. To jak z umową? Podpisujemy? Papiery mam gotowe, możemy się spotkać nawet dzisiaj wyjaśnię ci wszystko, ty przeczytasz dokumenty. Będziesz mogła również luknąć na scenariusz filmu, w którym zagrasz. Zgoda?
- Do-dobrze- Kinga nie wierzyła w to co słyszy. Miała zagrać w filmie! Nie do wiary...- Może spotkamy się... hm.. blisko mnie jest kawiarnia, podają tam pyszne lody.
- OK., tak więc bądź tam około 15:30, znajdę cię. Do zobaczenia!
- Pa, pa.
 Kinga rozłączyła się szczęśliwa, ale jednocześnie trochę przestraszona...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz