Kinga zasnęła późno,
bardzo późno jak na piętnastoletnią dziewczynę. Tutaj warto opisać jej ciekawy
wygląd. Kruczoczarne włosy, których długość sięgała czterech liter, okalały
bladą, trójkątną twarzyczkę. Miała zielone, uważne oczy, których wiele osób się
bało. Dość mały nos i średniej wielkości usta. Słowem, można powiedzieć- ideał!
Figura Kingi, jej
zdaniem była okropna. Uważała się za największego wieloryba, choć była
szczupła. Nawet za szczupła.
Bohaterkę obudził
donośny budzik. Nie chciała wstać do czasu, gdy przypomniała sobie o
wczorajszym zdarzeniu. Powoli usiadła na łóżku, wyłączyła głośny budzik, który
tak niegrzecznie przeszkodził jej w spaniu. Wstała, ubrała się. Zeszła na dół,
ponieważ poczuła okropny, „przeszywający” głód. Od progu kuchni przywitała ją
rozradowana mama.
- Kinga! Cześć słonko, co zjesz? Zaproponowałabym ci jajka.
Na twardo, miękko, smażone, a może omlet?
- Hej mamo. A wiesz, jestem tak głodna, że zjadłabym konia z
kopytami! Niech będą te na twardo. Co u ciebie?
- Wszystko dobrze, czemu pytasz?- mama była jak szybka we
wszystkim co robiła, że Kinga zaczęła się o nią martwić.
- Jakoś dziwnie się zachowujesz...- rzekła- na pewno
wszystko OK.?
- Tak, ale bardzo się cieszę. Zgaduj dlaczego. Są dwa
powody, jednym z nich jest twoja osoba.
- Hmm...Casting...?- spytała niepewnie.
- Tak córeczko!- mama cieszyła się jeszcze bardziej.- A to
drugie? Wątpię abyś zgadła, ale dawaj!
Kinga po długim
zastanowieniu, powiedziała to, na czym mamie najbardziej zależało.
- Masz pracę mamo?
Mama bohaterki
nałożyła jej właśnie świeżo ugotowane, jeszcze ciepłe jajko.
- Zgadłaś!
Obydwie zaczęły
podskakiwać z radości. Nie mogły się opanować. Radość trwała długo do czasu,
gdy Kinga powiedziała:
- Mamo, nie chcę się skarżyć, ale to jajko jest już zupełnie
zimne...
Obydwie spojrzały na
jajko, potem na siebie i wybuchły głośnym śmiechem.
Kinga zjadła,
podziękowała i poszła do łazienki. Umyła się, zęby i pokremowała twarz, po czym
wolnym krokiem poszła do pokoju. Czytała sobie książkę, słuchając muzyki i
myślała. Czas bardzo szybko zleciał, bo nawet nie zdążyła się obrócić i mama
pukała z informacją, że zrobiła już obiad i zaprasza do stołu.
Kinga wyjęła
słuchawki z uszu, odłożyła książkę na półkę i zbiegła na dół, do kuchni. Już
schodząc po schodach, poczuła piękny zapach zapiekanki warzywnej. Chwilkę
później siedziała przy stole i mama podała jej obiad. Zjadła, delektując się
każdym kęsem, ponieważ bardzo lubiła ową potrawę. Ledwo wstała od stołu i
zadzwoniła jej komórka. Trzęsły jej się ręce, ale odebrała:
- Cześć.
- Hej Kinia. To jak z umową? Podpisujemy? Papiery mam
gotowe, możemy się spotkać nawet dzisiaj wyjaśnię ci wszystko, ty przeczytasz
dokumenty. Będziesz mogła również luknąć na scenariusz filmu, w którym zagrasz.
Zgoda?
- Do-dobrze- Kinga nie wierzyła w to co słyszy. Miała zagrać
w filmie! Nie do wiary...- Może spotkamy się... hm.. blisko mnie jest kawiarnia,
podają tam pyszne lody.
- OK., tak więc bądź tam około 15:30, znajdę cię. Do
zobaczenia!
- Pa, pa.
Kinga rozłączyła się
szczęśliwa, ale jednocześnie trochę przestraszona...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz