Słońce świeciło, Kinga była szczęśliwa. Zapakowała kanapki
do plecaka, nalała wodę do butelki i wyszła z domu. Wyszła za furtkę. Spojrzała
na dom, w którym mieszka. Piękne, z ciemnego drewna drzwi, duże okna i dwa małe
balkony, na których Kinga lubiła opalać się latem. Oczywiście, nie zapomniała
spojrzeć na swój pokój. Wielkie, wielkie okno, ogromne łóżko. Jej szafa
zajmowała dużą część pokoju, zapełniona była po uszy. Po kilku minutach
przyglądania się domu, w którym mieszkała od urodzenia, ruszyła w stronę
szkoły.
Lekki wiaterek
rozwiewał jej długie włosy, które tak pięknie mieniły się w słońcu. W drodze
Kinga wpadła do cukierni i kupiła małą drożdżówkę. Szła wolnym spacerkiem
pogryzając jabłko, które zapakowała razem z kanapkami. Doszła do szkoły, poczuła
dziwną niechęć do życia. Lekcje: matematyka, informatyka, język polski,
biologia, angielski i historia.
- Ja nie mogę!- krzyknęła Kinga wracając ze szkoły z Paulą.-
Znowu tyle zadane! Może zamiast iść na pizzę, przyjdziesz do mnie? Pouczymy się
razem, co?
- OK., może być. Mnie też nie na rękę tyle lekcji. To jak,
gdzie pracuje twoja mama?
- Jest kasjerką w sklepie. Praca jako tako, ale zawsze coś.
Mama jest teraz szczęśliwsza niż zawsze, bo alimenty od ojca za dużo nie
dawały...
- No to dobrze, najważniejsze, że się cieszycie! Ty
oczywiście z powodu filmu. No, miałaś mi o tym opowiedzieć.
Kinga wyjęła
drożdżówkę, ugryzła duży kęs.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę! Ten gościu mówił, że
będzie to polski odpowiednik „Lara Croft: Tomb Raider” i, że będę jeździć po
świecie.
- Hm... Skoro Lara, to będziesz musiała dużo ćwiczyć.
- Racja... Na złe mi to nie wyjdzie.- uśmiechnęła się.- Za
kilka dni mają zacząć mnie trenować... Boję się.
- Spokojnie, pójdę z tobą.- Paula podskoczyła i krzyknęła.-
Będę ćwiczyć z tobą.
- Serio? Och, kochana jesteś! Chodźmy szybciej, mama mówiła,
że zrobi placki ziemniaczane na obiad.
Pobiegły do domu rozradowane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz