sobota, 4 maja 2013

Rozdział 4: Kinga opowiada wszystko Pauli

 Jestem pod wrażeniem! Bloga odwiedziło trzydzieści osób! :D No to teraz na serio... W życiu Kingi zaczyna się coś dziać. Co? Przeczytajcie. :)


Słońce świeciło, Kinga była szczęśliwa. Zapakowała kanapki do plecaka, nalała wodę do butelki i wyszła z domu. Wyszła za furtkę. Spojrzała na dom, w którym mieszka. Piękne, z ciemnego drewna drzwi, duże okna i dwa małe balkony, na których Kinga lubiła opalać się latem. Oczywiście, nie zapomniała spojrzeć na swój pokój. Wielkie, wielkie okno, ogromne łóżko. Jej szafa zajmowała dużą część pokoju, zapełniona była po uszy. Po kilku minutach przyglądania się domu, w którym mieszkała od urodzenia, ruszyła w stronę szkoły.
 Lekki wiaterek rozwiewał jej długie włosy, które tak pięknie mieniły się w słońcu. W drodze Kinga wpadła do cukierni i kupiła małą drożdżówkę. Szła wolnym spacerkiem pogryzając jabłko, które zapakowała razem z kanapkami. Doszła do szkoły, poczuła dziwną niechęć do życia. Lekcje: matematyka, informatyka, język polski, biologia, angielski i historia.
- Ja nie mogę!- krzyknęła Kinga wracając ze szkoły z Paulą.- Znowu tyle zadane! Może zamiast iść na pizzę, przyjdziesz do mnie? Pouczymy się razem, co?
- OK., może być. Mnie też nie na rękę tyle lekcji. To jak, gdzie pracuje twoja mama?
- Jest kasjerką w sklepie. Praca jako tako, ale zawsze coś. Mama jest teraz szczęśliwsza niż zawsze, bo alimenty od ojca za dużo nie dawały...
- No to dobrze, najważniejsze, że się cieszycie! Ty oczywiście z powodu filmu. No, miałaś mi o tym opowiedzieć.
 Kinga wyjęła drożdżówkę, ugryzła duży kęs.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę! Ten gościu mówił, że będzie to polski odpowiednik „Lara Croft: Tomb Raider” i, że będę jeździć po świecie.
- Hm... Skoro Lara, to będziesz musiała dużo ćwiczyć.
- Racja... Na złe mi to nie wyjdzie.- uśmiechnęła się.- Za kilka dni mają zacząć mnie trenować... Boję się.
- Spokojnie, pójdę z tobą.- Paula podskoczyła i krzyknęła.- Będę ćwiczyć z tobą.
- Serio? Och, kochana jesteś! Chodźmy szybciej, mama mówiła, że zrobi placki ziemniaczane na obiad.
 Pobiegły do domu rozradowane. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz