czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 1: Casting

Jak wiadomo- systematyczne pisanie na blogu nie wychodzi mi zbytnio- nie mam do tego cierpliwości. Postanowiłam więc, że jeżeli najdzie mnie wena, będę dodawała kolejne części opowiadań. Mam nadzieję, że umilę Wam czas :)





 - Chodź na środek, ty, ty w czerwonym! Jak się nazywasz?
- Kinga, proszę pana.
- Powiedz coś o sobie.
- Hmm... Trudno jest mówić o sobie, nieprawdaż?
-Ty, nie wydurniaj mi się!
- Proszę pana, ale co ja mogę powiedzieć?! Że bardzo chciałabym być aktorką, a, że zamiast zaprezentować jakiś występ, mam „powiedzieć coś o sobie”. Niech pan pomyśli- aktorka ma małe pole do popisu w takim castingu... Mówiłam mamie, żeby pojechać gdzieś indziej, tutaj marnuję tylko czas, na aroganckie jury!
 W biegu krzyknęła jeszcze „zapamiętam to sobie!”. Jednak- jury się to spodobało. Jeden z trzech oceniających osób, pobiegł za Kingą. Dogonił ją przy wejściu, gdzie zmarznięta czekała już na mamę.
- Poczekaj!
- Po co? Przecież nic ciekawego nie pokazałam...
- I właśnie to było świetne.
- Yyy... Co wy macie za jury? Poza tym- jak ja wyglądam! Za gruba jestem do telewizji..
- Photo-shop się nie przyda, jesteś w sam raz! Jutro po południu zadzwonię do ciebie, kiedy spotkamy się, żeby podpisać umowę.
 Kinga nie zdążyła nic powiedzieć, bo ten koleś zniknął za rogiem, a jej mama właśnie przyjechała i w mgnieniu oka znalazła się w cieplutkim, milutkim samochodzie.
 Wieczorem, gdy bohaterka była już w domu, usiadła w swoim pokoju. Myślała. Myślała sobie, że to wszystko stało się tak szybko, nie mogła uwierzyć w to co się stało. A jednak. Miała pokój na poddaszu, wielkie okno, a jako, że było bardzo późno, gwieździste niebo otulało jej pokój. Powiedziała cichutko, prawie w myślach:
- Teraz wszystko będzie od nowa... Przynajmniej tak mi się wydaje...

3 komentarze: