Kinga ugościła
Paulę: odrobiły i nauczyły się lekcji, zjadły placki, pogawędziły przy tym i
Paula poszła do domu. Wtem zadzwonił
telefon.
- Halo?
- Cześć Kinga! Co u ciebie? Mam nadzieję, że dobrze, bo
jutro zaczynamy ćwiczyć! Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć...! Przyjadę po ciebie
jutro, około ósmej. Bądź gotowa. Cześć.
Bohaterka nie
zdążyła nawet się pożegnać. Rzucały jej się na myśl różne pytania- co ze
szkołą, jutro szkoła! jejku, będę aktorką!, lub, że przy gimnastyce trochę
schudnie...
Tego dnia, Kinga poszła,
a właściwie pojechała do parku. Na rolki. Wzięła ze sobą wodę i jedną, małą
kanapkę z serem i pomidorem. Jeździła, jeździła... Wróciła, po dwóch godzinach
świetnej zabawy wymęczona. Zapomniała o kanapkach! Świetnie się złożyło, bo
była głodna, a mama była w pracy i nie chciało jej się robić sobie jedzenia.
Poszła do salonu.
Owinęła się wielkim, milutkim kocem, włączyła telewizor i powoli zaczęła gryźć
kanapkę. Była szczęśliwa, ponieważ w telewizji leciał jej ulubiony program
przyrodniczy. Tematyka była ciekawa dla Kingi, mianowicie mówiło się tam o
różnych zwierzętach, rasach i jak się nimi zajmować.
W owym odcinku,
pokazana była pewna para, która przygarnęła małego labladora i ukazywały się
jego pierwsze kroki w nowym domu. Kindze bardzo podobał się program, ale nawet
nie wiedziała kiedy- zasnęła.
Obudziła ją mama,
rozradowana, ale zmęczona. Przyjechała z kuzynem Kingi, Kacprem, którego
bohaterka lubiła. Był dwa lata młodszy, mimo to świetnie się dogadywali.
Poszli do pokoju
Kingi.
- Co wolisz- Monopol, bierki, statki, a może... hmm... co ja
tu jeszcze mam... o! Domino. Co wybierasz?
- No niech będzie... może statki? Dawno nie grałem.
Usiedli na środku
pokoju. W ciszy rysowali.
- Skończyłem.
- OK., poczekaj chwilę. O! Ja też już. To zaczynaj Kacper.
- Hmm...
Zaczęła się gra. Zacięta gra.
Gonili się w wzajemnym zatapianiu masztowców. Ale ile sprawiało im to radości! Później
zagrali jeszcze w „Co by było gdyby...?”,
bierki i domino, opowiadali sobie kawały, historie z życia. Kinga
przyznała, że był to dobrze spędzony dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz