Jak dawno mnie tutaj nie było... Przepraszam Was, ale założyłam blog z przyjaciółką, było dużo testów końcowych i po prostu nie miałam ani czasu, ani weny, aby coś pisać. Niestety, nie przeczytacie kolejnych relacji z życia/kariery Kingi, za co przepraszam, ale wytrąciłam się z tego i nie wiem co wtedy pisałam, musiałabym sobie głęboko przypomnieć i pomyśleć, co mogłoby być dalej, ale cóż. Nie czas na takie wybryki :D Napisałam NOWE opowiadanie i myślę, że Wam się spodoba. Zapraszam :)
Martha usiadła czekają na znajomych. Był piękny, słoneczny dzień, a grupka przyjaciół postanowiła spotkać się w parku.
Można było dostrzec błyszczące w popołudniowym Słońcu blond włosy, a jej zielone oczy utkwiły wzrok w małej, rudej wiewiórce.
- Na co tak patrzysz?- zanim się spostrzegła Dany, Rosalie, Kate, Michael, Ana i Andy stali nad nią zaskoczeni- Och, Martho! Mówię coś do ciebie!- krzyknęła Ana, najlepsza przyjaciółka Martha'y.
- Martha, żyjesz?- powiedział lekko zaniepokojony Dany i wszyscy otoczyli bohaterkę siadając koło niej na ławce.
- Żyję, żyję... Tylko zastanawiam się nad nami, bo skoro się przyjaźnimy to może założymy jakiś... klub? Czy coś w tym stylu?
- Hm... Pomysł sam w sobie jest OK- rzekła zamyślona Rosalie.-Ale, co byśmy w tym klubie robili i jak byśmy go nazwali? Jakieś mądre propozycje?
- Och, wszystko w swoim czasie!- teraz do rozmowy włączył się Michael.- Myślę jednak, że klub to klub, zobaczy się. Z pewnością jakieś składki po parę złotych i impreza od czasu do czasu. Nazwa? Nie mam pojęcia...
- A może... - Ana powiedziała trochę rozmarzonym głosem. -A może by tak: Dar Przyjaźni lub coś w tym stylu? Martha, co ty na to, to w końcu twój pomysł...
- Dar Przyjaźni, to jest to!- krzyknęła bohaterka.
- Okej, to może się przejdziemy i wszystko obgadamy?
Wszyscy bez słowa wstali i ruszyli w niewiadomym kierunku.